Krytyka antynatalizmu

Wstęp

Antynatalizm - pogląd przypisujacy negatywną wartość rozmnażaniu.

Wpis dotyczy antynatalizmu globalnego i dopatrywania się w nim recepty na eliminację zła i cierpienia.

W tym wpisie chcę wymienić wątpliwości i niespójności antynatalizmu. Nie krytykuję ludzi, którzy postawę taką przyjmuja, lecz same założenia tej ideologii. Nie widzę żadnej sprzeczności i niespójności w powstrzymywaniu się od rozmnażania z pobudek dowolnych (nawet hedonistycznych) jeśli są one sensowne np. ”nie chcę mieć dzieci bo: nie mam ochoty/nie lubię ich/wolę kota/nie mam czasu/kariera/podróże/praca naukowa/sport/…”. Sprzeczność i bezzasadność widzę w samym antynatalistycznym przypisywaniu negatywnej wartości prokreacji.
Zaznaczam też, że dzieci nie mam, nie jestem zwolennikiem ilościowego rozpłodu i nieodpowiedzialnego rodzicielstwa, ale moim skromnym zdaniem każdy kto nie czuje się odpowiedzialny na dzieci, lub zwyczajnie ich nie chce powinien precyzyjnie argumentować, bez żadnego lukru szlachetności i przeciwdziałania złu. Nie krytykuję też postawy “nie chcę dzieci bo X i moje dziecko będzie cierpieć” krytykuję Benatarowską postawę “prokreacja ogólnie jest zła a całe życie na Ziemi to pomyłka”. Krytykuję ubieranie całego życia w negatywne barwy i jako receptę na eliminację zła - eliminację całego życia poprzez wygaszanie. Pozwolę sobie na wydestylowaną krytykę antynatalizmu, bez dawania recept i morałów własnych, to niepotrzebne.



1. Memetyczna kontrskuteczność

Antynatalizm unicestwa się sam, gdyż jest ideologią która w perspektywie czasu oddaje broń wrogowi mnożącemu się na potęgę, lub nawet bardzo zachowawczo. Dalece naiwne jest przypuszczanie, że ludzkość jest w stanie wspólnie zgodzić się w racjonalnym dyskursie na ideologię X, dodatkowo sprzeczną z najsilniejszymi popędami.

W wielu interentowych dyskusjach spotkałem się zarówno z podejściem ”to sprawa indywidualna, antynatalizm nie jest ideologią do której się namawia” oraz ”warto namawiać innych” niespójność jest widoczna, jednak to bez znaczenia. Jeśli potraktujemy antynatalizm jak mem (w sensie memetyki), to aby odniósł sukces pokonać musi pewne ewolucyjne przeszkody. Bez względu na przyjętą postawę indywidualną czy altruistyczną - skuteczność antynatalizm odnieść może tylko wtedy jeśli szybko i szeroko rozprzestrzeni się wśród ludzi, zostanie z nimi przez cały okres zdolności do rozpłodu i nie będzie miał wystarczająco skutecznej konkurencji. Gdy stanie się to zbyt wolno i będzie istnieć choć jedna ideologia namawiająca do mnożenia, wtedy antynatalizm nie ma szans.

Ewentualną furtką może być tutaj presja psychiczna, indoktrynacja ideologiczna, albo nawet presja fizyczna (fizyczna - farmakologia, kastracja?). Odklejam się już w mocno abstrakcyjne przykłady, raczej nie posądzam żadnego z antynatalistów o intencje skrajnych rozwiązań, bo często towarzyszą im raczej liberalne poglądy. Sam zresztą uważam, że antynatalizm ma w fundamentach dobre intencje.

Rzekomy indywidualizm
Tutaj pojawić się może kontrargument ”co mnie interesuje globalna skuteczność i inne osoby, sam nie chcę się płodzić reszta niech robi co chce”. W takim razie należy zadać sobie pytanie “co myślisz o planowaniu dziecka przez znajomego, sąsiada, …”. Antynatalizm zaiste może być indywidualny w działaniu, trudno zresztą aby było inaczej. Jako pogląd jednak jest często globalny i negatywną wartość przypisuje się prokreacji jako zjawisku a nie “prokreacji wyłącznie swojej po namyśle i rachunku zysków/strat”. Przeciwnicy pedofilii nie ograniczają się raczej w zasięgu swojego poglądu do nie molestowania dzieci a pytani o księży pedofili nie odpowiadają ”co mnie interesuje”. Co prawda np. wegetarianie nie odbierają mięsa z talerza innym, jednak pytanie o opinie wiąże się przynajmniej z dezaprobatą. Aktywnie protestują i chętnie działają społecznie, czy nie obchodzą ich działania i niezależność innych jednostek kiedy idzie o przeciwdziałanie złu? Obchodzą.
Pytanie jakie należy tu zadać, to jaki jest tak naprawdę zasięg antynatalizmu? W dyskusjach internetowych widywałem bardzo różny. Sam efilizm podpowiada, że zasięg ten (a raczej teoretyczna chęć jego wdrożenia) może być duży i sięgać istot których raczej nie przekonamy argumentami. O tym napiszę w następnym punkcie, zostańmy jeszcze przy ludziach:

Czy zasięg antynatalizmu to indywidualna decyzja? A może dopuszczalna jest językowa perswazja i dyskusja? Jeśli tylko tyle, to naszymi intencjami jest minimalizacja cierpienia w zasięgu własnego wzroku? Mało konsekwentne i mocno indywidualistyczne jak na ideologię, która marketing swój prowadzi w sposób metkujący płodzących się jako “nataliści postępujący źle”, wykazując jego rzekomą powszechność w religiach, czy globalną użyteczność (argument ratowania biosfery). Wizja taka (indywidualistyczna) odziera antynatalizm z jego szlachetności i “antycierpieniowych” intencji. Uważamy coś za złe, jednak nie na tyle aby mu przeciwdziałać? Czy retoryka własnego dziecka, któro nie zaistnieje to nie jest wpisywanie się w mechanizm narzucony nam przez samolubny gen? Czy aż tak nas obchodzi pokrewieństwo?

Pozwólmy sobie na prosty eksperymetnt myślowy: cała ludzkość głosuje demokratycznie, czy jutro wszyscy obowiązkowo zostaną wykastrowani chemicznie. Załóżmy hipotetycznie, że głosy liczone są w czasie rzeczywistym i Ty jako antynatalista decydujesz jednym swym głosem w którą stronę przechyli się szala zwycięstwa. Co robisz? W obliczu takiej decyzji zyskuje indywidualizm a może możliwość zakończenia serii cierpień całej ludzkości?



2. Antropocentryzm

Załóżmy czysto teoretycznie, że antynatalizmowi udało się. Z naszej planety zniknęła ludzkość. Co dalej? Sukces i koniec cierpienia? Nic bardziej mylnego.

Jak wspomniałem we wpisie na temat świadomości, zarówno świadomość jak i cierpienie nie wjechało taranem do układu nerwowego naszego gatunku, lecz powoli, małymy kroczkami i mozolnie sumowały się w toku ewolucji. Ewolucja niewątpliwie nie zatrzymuje się i nasz kres nie oznacza kresu wszechrzeczy (no chyba że przyjmiemy jakiś solipsyzm). Po eliminacji ludzkości tak naprawdę nie wiemy jaki będzie końcowa suma cierpień i równie dobrze przypuszczać możemy, że będzie ona większa wśród innych gatunków. Już skuteczniejszym w takiej utylitarnej kalkulacji jest spryskiwanie fauny chemtrailsowym środkami przeciwbólowymi, ale nie popadajmy w absu… oh, jesteśmy w temacie antynatalizmu więc… idźmy dalej.

Sąsiednią antynatalizmowi ideologią głoszącą sprzeciw wobec narodzin i życia, lecz tym razem nie tylko ludzkiego jest efilizm. Oczywiście zwierzęta nie zrozumieją raczej naszej mowy, nie wspominając o filozoficznych abstrakcjach, więc jedynym środkiem do celu dla efilistów byłby przymus i jest on fundamentalną efilizmu wadą.



3. Arbitralny aksjomat asymetrii i błędy logiczne

Antynatalizm przypisuje negatywną wartość rozmnażaniu, robi to artibtralnie zakładając z góry zestaw dogmatów. Jest on często ilustrowany tabelką Benatara (umieszczona niżej), lub tzw. negatywnym utylitaryzmem. Nic w tym specjalnie złego, bo wiele ideologii zakłada coś arbitralnie. Piszę o tym, dlatego, że czasami padają sugestie, iż antynatalizm wynika z samej natury. Nie wynika, bo natura nie dyktuje nam powinności moralnych.

Pierwszy błąd pojawia się przy inherentym zrównaniu przyjemność=dobro oraz ból=zło. Mnożyć każdy z nas potrafi sytuacje w których przyjemność wcale nie jest taka dobra, a ból nie jest zły. W kolejnym już wpisie powołać się wypada na Hume’owskie is=/=ought. Z opisów deskryptywnych nie wyciąga się bezpośrednio wniosków normatywnych. Ale to dopiero początek.

Tabelka zawiera asymetrię polegającą na przypisaniu dodatniej wartości przypadkowi kiedy osoba nie istnieje i nie odczuwa bólu, jednocześnie przypisując ZEROWĄ wartość przypadkowi kiedy osoba nie istnieje i nie odczuwa przyjemności.
Benatar stosując negację minusa otrzymuje plus, natomiast stosując negację plusa otrzymuje zero. Jest to sprzeczne z podstawowymi prawami logikin np. podwójnej negacji.

Idąc tym tropem i pozwalając na takie błędy, równie dobrze mógłbym stworzyć własną ideologię dokonując odwrotnej kalkulacji. Moja tabelka będzie wyglądać dla kontrastu tak:

antyanty



Wnioski? Parzyć się trzeba jak robaki obmierzłe, bo kto nie mnoży się ten zło czyni!



4. Ból nie istnieje poza życiem

Oprócz is-ought antynatalizm wyjmuje z życia biologiczne zjawisko odczuwania bólu, wynosząc je poza życia nawias. Analogiczne rozumowanie: ”Wypadki w ruchu drogowym są złe, więc aby im zapobiegać przestańmy jeździć samochodami”. Zastanówmy się na przykładzie ruchu drogowego, dlaczego (mimo wypadków) namiętnie jeździmy pojazdami mechanicznymi? No przecież niemal każdy kiedyś będzie miał stłuczkę. Może dlatego, że istnieją wartości które stawiamy wyżej niż ryzyko wypadku. Częstość występowania zjawiska negatywnego po pierwsze nie wymusza inherentnie żadnej asymetrii. Po drugie nie sprawia, że środkiem do minimalizacji negatywnego zjawiska X jest wyeliminowanie całego środowiska w którym ten X występuje. W przypadku antynatalizmu życia. Wylewanie dziecka z kąpielą i leczenie przez amputację.






________________

Photo by Isaac Quesada on Unsplash\