Maszyny zrobione z mięsa

Czym jest świadomość i czy jest przywilejem tylko ludzkim? Jak z biologicznej maszyny wyłania się umysł i jakie są różnice w umysłowości innych zwierząt? W telegraficznym skrócie (jak na ogromną złożoność) omówienie tematu i próba zerwania z mocno zakotwiczonymi, szkodliwymi mitami.

Przyglądając się świadomości

Każdy jest specjalistą od świadomości, bo kto wie więcej co mamy w naszym wnętrzu jak nie my sami? Niczym w Wittgeinstein’owskim eksperymencie myślowym z chrząszczem w pudełku (ang. beetle in a box) przeżycia nasze są nieosiągalne dla innych, ale zgadzamy się wspólnie do tego co znajdujemy wewnątrz pudełek mówiąc “świadomość”. Wydaje się, że analogia ta nie jest zupełnie trafiona, bo biorąc pod uwagę świadomość to nie my zaglądamy do pudełka a zawartość pudełka spogląda sama na siebie. Jednak właśnie tu może tkwić problematyczność i pułapka introspekcji, bo nigdy za pomocą tylko tego narzędzia nie zobaczymy sami swej świadomości w całej okazałości i precyzji.


Współczesne teorie świadomości i manowce introspekcji

Zdaniem Dennetta świadomość to użyteczna fikcja, abstrakcyjny termin niczym “środek ciężkości” wyłaniająca się z wielokrotnych szkiców. Damasio stosuje analogię do muzyki, którą mimo gry wielu instrumentów słyszymy jako jedność. Baars pisze o globalnej przestrzeni roboczej współtworzonej przez rozproszone działanie społeczności “specjalistów”. Gazzaniga stosuje analogię zbitki wpół niezależnych agencji.

Nie istnieje jeden defininitywny strumień świadomości, gdyż nie ma głównej siedziby (...). Istnieje wiele kanałów w których specjalistyczne obwody próbują zajmować się swoimi obowiązkami tworząc po drodze wielokrotne szkice (...). Szeregowość jest rezultatem następujących po sobie zgromadzeń tych "specjalistów". Podstawowi specjaliści należą do naszego dziedzictwa zwierzęcego. Nie powstali po to aby wykonywać czynności ludzkie jak czytanie czy pisanie, ale taki jak uchylanie się, unikanie drapieżników, rozpoznawanie twarzy, chwytanie, rzucanie, zbieranie jagód. Często są werbowani do nowych ról, do których pasują ich talenty.

Daniel Dennett, "Świadomość"

Bez względu na przyjętą koncepcję współcześni badacze umysłu w dominującej większości zgadzają się co do twierdzenia, że w mózgu nie ma centralnego teatru kartezjańskiego, do którego docierają wszystkie informacje i są unifikowane w postać filmu. Zgadzają się co do mnogości równolegle występujących procesów.

Jednak nawet po wyrugowaniu koncepcji twardego dualizmu i umysłu pozamaterialnego w jakiś sposób intuicja i introspekcja sprowadza nas na dualistyczne tory. Przykładem są dyskusje o wolnej woli i próby wdrożenia jakiejś dodatkowej substancji/czynnika który wpływa na przyczynowo-skutkową biochemię mózgu. Ideę taką zaproponował Roger Penrose zaprzęgając do argumentacji fizykę kwantową i lokując proces ten w mikrotubulach. John Eccles z kolei dualizm przekształcił w trializm nawiązując do 3 światów Poppera i interakcjonizmu sugerował, że świat myśli może mieć wpływ na świat materii, nie darował on sobie również zjawisk kwantowych. Tezy te oczywiście warte są przestudiowania i przemyślenia, jednak konsekwentnie równie warta przestudiowania jest powstała polemika.


Intuicji i niepewności wynikającej z niedostatku wiedzy, braku możliwości wyobrażenia sobie pełnego obrazu tak złożonego procesu jak świadomość nie można prezentować jako istotę rzeczy i analizę sytuacji. Za analizę sytuacji nie można też brać wyłącznie introspekcji i perspektywy pierwszoosobowej, bo skazani jesteśmy tu na róznego rodzaju złudzenia i konfabulacje. Niekoniecznie chodzi o intencjonalne kłamstwa, ale odruchowe dopasowywanie najbardziej pasującej i racjonalnie brzmiącej odpowiedzi, która wypełni luki (Gazzaniga i jego koncepcja ”modułu interpretatora”). Tak jak złudnie postrzegamy iż zewnętrzny świat posiada jakieś cechy (np. kolory), tak jak obserwowany horyzont sugeruje, iż chodzimy po płaskiej tarczy, tak jak ignorujemy wzrokiem obecność nosa, tak złudnie postrzegać możemy własną świadomość jako twór jednolity. Nasz aparat poznawczy nie jest wideorejestratorem, nasz umysł pierwotnie nie był aparatem poznania świata lecz aparatem przetrwania, pod wpływem kultury wynajmnujemy go do nieco innych zadań. Trawa nie jest zielona, zieleń powstaje w wyniku interakcji światło -> środowisko -> wzrok. Nie ma też nic słodkiego w glukozie, ani seksownego w kobietach samych w sobie.

Genialnie przedstawił to Dennett (od 2 minuty):


Do cielesności wrócimy jeszcze niżej.





Frenologia umysłu

Frenologia do archaiczna koncepcja według której mózg jest silnie podzielony na funkcjonalne moduły, gdzie każdy odpowiada za pewne działanie (np. widzienie, mowę). Współczesne badania nad plastycznością mózgu i adaptacyjnymi zdolnościami tego organu deprecjonują twarde podejście frenologiczne, jednak nie skreślają go zupełnie. Gall miał dobry trop, jednak koncepcja ta zagallopowała nieco za daleko doprowadzając do mierzenia czaszek suwmiarką. Obecnie jest to bardziej podejście sieciowe, ze świaomością, że brak “trybika” upośledzić może skutecznie określoną funkcję.

Znamy ośrodki mózgowe skorelowane z odbiorem i ekpsresją mowy (Brocca, Wernicke). Znamy obszary mózgu odpowiedzialne za odbiór bodźców wzrokowych, węchowych. Znamy schorzenia i lezje neurologiczne (uszkodzenia mózgu) w przypadku których przestają działać, lub zaburzone zostaję konkretne zdolności: Prozopagnozja i utrata zdolności rozpoznawania twarzy. Zwapnienie ciala migdałowatego prowadzi do nadmiernej wręcz otwartości w interakcjach międzyludzkich, uszkodzenia hipokampu skutkują problemami z pamięcią, kory czołowej problemy z samokontrolą.



Będąc przy temacie lezji nie sposób ominąć dwa najbardziej znane, głośne i cytowane w literaturze popularnonaukowej przypadki uszkodzeń neurologicznych:

Henry Molaison - z powodu epilepsji bilateralnie (z dwóch połówek) usunięto mu hipokamp. Po zabiegu utracił możliwość tworzenia nowych wspomnień. Dotychczasowe wspomnienia istniały ale fragmentarycznie (zachowały się głównie starsze), pamięć krótkotrwała również. Pamięć długotrwała utraciła zupełnie możliwość zapisu. Świadczy to nie tylko o modułowości mózgu, ale o istnieniu wyspecjalizowanych submodułów.

Phineas Gage - pracował przy budowie kolei. Przy pracy uległ wypadkowi w wyniku którego stalowy drut przebił jego głowę, uszkadzając elementy płata czołowego i kory przedczołowej. Po tym incydencie Phineas stał się człowiekiem nie do poznania. Ordynarny, chamski, bezpośredni, infantylny i zezwierzęciały zarazem. Historia tego człowieka zazwyczaj ucina się tutaj zostawiając odbiorcę z przekonaniem modułowości mózgu i odpowiedzialności przednich jego partii za kontrolę poznawczą. Ciąg dalszy historii Phineasa jest jeszcze bardziej intrygujący, bo istnieją świadectwa, że Gage z czasem uległ znacznej poprawie. Odzyskał jako taką kontrolę, która pozwoliła mu na pracę jako woźnica konny. Oprócz modułowości świadczy to o niesamowitej plastyczności mózgu i przynajmniej częściowym przejmowaniu nowych zadań przez Dennettowskich “specjalistów” jeśli dotychczasowi skapitulują. Rekonwalenscencja mógła pójść sprawniej niż można było przypuszczać dlatego, że pręt przebił tylko jedną połowę mózgu, ale nie jest to pewne.



Biochemia organizmu wpływająca na zachowanie

Począwszy od substancji przyjmowanych od wieków przez szamanów, przez ziołolecznictwo, substancje psychoaktywne występujące w przyrodzie, nowoczesne środki farmakologiczne i kończąc na codziennej kawie, czy alkoholu. Świadomie i dobrowolnie modyfikujemy stan naszej psychiki wprowadzając do obiegu przeróżne związki chemiczne, które bezpośrednio lub pośrednio wpływają nasze zachowanie. Po odkryciu chemicznego przewodnictwa synaptycznego i neurotransmiterów nastąpił wysyp leków zmieniających przekaźnictwo tychże. Kontrowersyjne masowe przypisywanie prozacu (szczególnie w USA) na poprawę samopoczucia, środki hamujące, stymulujące i specyficznie działające na pewne obszary psychiki (np. przeciwlękowe). To tylko wierzchołek góry lodowej. Na zachowanie i samopoczucie mają wpływ hormony a nawet bakterie jelitowe, bo to one biorą udział w produkcji neurotransmiterów, jedną z metod leczenia depresji jest przeszczep kału wraz z mikrobiotą jelitową. Nie bez znaczenia jest więc dieta, destrukcyjne dla mikrobiomu mogą być np. słodziki (nie do końca pewne).

Lezje, wpływ diety, leków i czynników biochemicznych na psychikę człowieka świadczą o tym, że umysł jest totalnie związany z materialnym stanem ciała i żaden duszek w nas nie rezyduje.

Mózg to nie jednostka centralna komputera, która pobierając takie same dane wejściowe zawsze zareaguje tak samo na wyjściu. Organizm ludzki to gotująca się nieustannie zupa substancji chemicznych i procesów biologicznych. Czy sensownym jest traktowanie ich jako wewnętrznych intruzów zatruwających działania czystego rozumu? Niezupełnie, gdyż…


Nie mamy ciał, lecz jesteśmy nimi - poznanie ucieleśnione


Mózg, zachowanie i środowisko bezustannie reagują ze sobą i każdy z elementów przekształca dwa pozostałe.

Kimble, Colman, "Biologiczne mechanizmy zachowań"

Mimo odrzucenia dualizmu umysł-ciało zdecydowana większość z nas uznaje dualizm mózg-ciało. Tymczasem umysł nie jest zupełnie mózgocentryczny, faktycznie większość procesów umysłowych do niego trafia, jednak na tym się nie kończy. Poznanie odbywa się w pętli przy nieustannej interakcji z otoczeniem. Bez informacji otrzymywanych z zewnątrz mózg nie radzi sobie najlepiej, świadczą o tym eksperymenty z deprywacją sensoryczną, bez bodźców z zewnątrz sami generujemy halucynacje. Trudno nawet sobie wyobrazić co wydarzyłoby się w działającym, rozwiniętym mózgu pozbawionym zarówno bodźców jak i pamięci. Jakiej treści byłyby to halucyjnacje? Bez tego okropnego worka z mięsa i kości użyteczność mózgu byłaby znikoma.

W przeciwieństwie do mózgu, który jest skupiony na informacjach płynących z ciała, umysł wychodzi poza ramy organizmu, aby zebrać informacje o otoczeniu. Zdaniem Lakoffa nasz system pojęciowy nieustannie posługuje się metaforami. Poziom podłoża i pion drzew odnosimy do pozycji naszych ciał, wszelkie inne pojęcia źródłowo wywodzą sie z treści relacji ciało-środowisko.

“Wyjaśnij mi to. Niezręcznie mi z tym ciężarem. Historia mnie ujęła. Nie znoszę tego, lub to podziwiam. Jestem zdołowany, lub podniesiony na duchu. Postępuję prawidłowo, lub robię jakieś lewe interesy. Doznawać wzlotów i upadków. Nie będę zniżał się do tego poziomu, przejaskrawiasz sprawę!”

Lakoff w ”Where mathematics comes from” sugeruje, że nawet matematyka ma takie źródła pierwotnie będąc opisem konkretnych relacji między obiektami, następnie przekształciła się w abstrakcje przy udziale pisma. Swoją drogą nietrudno zauważyć korelację między 10 palcami a systemem dziesiętnym. Temat niezwykle intrygujący, warta uwagi jest również koncepcja Ucieleśnionego poznania społecznego, jednak nie czas i miejsce na to.



Puk puk, tu policja myśli! - mapowanie znaczeń

Wracając do Wittgensteina, co jeśli za pomocą skomplikowanych narzędzi jesteśmy/będziemy w stanie zerknąć do czyjegoś pudełka? Czy aby na pewno nie da się powiązać bezpośrednio myśli z aktywnością mózgu? Myśli jako subiektywności doświadczeń może i nie. Zdaniem Dennetta, to, że nie możemy zobaczyć cudzych przeżyć, nie wyklucza tego, że można zdobyć wiedzę o nich. Faktycznie powiązania semantycznych znaczeń doświadczanych słów, symboli i obrazów z aktywnością okreslonych obszarów mózgu najwyraźniej da się zmierzyć. Zrobili to między innymi Nishimoto i Gallant. Badani słuchali 2 godzinnych historyjek a w międzyczasie ich mózgi skanowane były za pomocą fMRI. Otrzymane dane zostały odpowiednio zmapowane:

https://gallantlab.org/brainviewer/huthetal2012/

https://gallantlab.org/huth2016/

Następnie odwracając ten proces, wyświetlajac film na podstawie neuroobrazowania mózgu, AI i uprzednio zebranych danych odtworzono (wiarygodność oceń sam/a) wizualne odzwierciedlenie tego, na co badana osoba patrzy.

Oczywiście mapy te mogą mieć charakter mocno indywidualny, zależny od języka, doświadczeń i wielu, wielu czynników. Nie umniejsza to jednak ich precyzji. Zdumiewające i przyprawiajace o ciarki, gdy pomyślimy sobie o konsekwencjach rozwoju tej technologii i wykorzystania takich narzędzi do marketingu a może nawet kontroli społeczeństwa. Czy doprowadzić może nas to do urzeczywistnienia Orwellowskiej fikcji?!





Świadomość zwierząt i ptasie móżdżki


Świadomość z całą pewnością nie wtargnęła nagle do świata w całej swojej okazałości. Percepcja, pamięć, działanie - wszystko to wkrada się do istnienia powoli, wyłaniając się z poprzedników i cząstkowych przypadków. (...) Znamy rozmaite stany półświadomości, choćby po przebudzeniu. Ewolucja świadomośći to jak przebudzenie w zupełnie innej skali czasu.

Peter Godfrey-Smith, "Inne umysły"

Jeśli rozdzielczość naszego wzroku byłaby tak słaba jak rozdzielczość naszego węchu, to przelatujący ptak zająłby całe niebo.

Daniel Dennett, "Świadomość"


Rozpoznawanie samego siebie antropocentrycznie rozumiemy jako bazujące na narządzie wzroku. Nawet jeśli przyjmiemy to dziwne kryterium z testem lustra radzą sobie delfiny, słonie, sroki, goryle, szympansy. Jednak wcale nie oznacza to, że tylko one potrafią rozpoznać same siebie. Na planecie pełnej luster samoświadomość wzrokowa prawdopodobnie byłaby znacznie bardziej powszechna i mniej wyjątkowa, nawet u relatywnie prostych organizmów.

Przy mnogości innych, obcych nam zmysłów np. echolokacji, detekcji podczerwieni, pola magnetycznego, lub elektropercepcji okazać może się, że nawet mniej złożone organizmy w pewien sposób rozróżniają własne i cudze “wzorce”. Psy robią to świetnie za pomocą zmysłu powonienia, niektóre ptaki śpiewające rozpoznają własne wokalizacje. Ptaki (np. zeberka zwyczajna) niczym ludzie uczą się wokalizacji od innego “nauczyciela” w przeciwieństwie do wielu naczelnych, które posiadają wokalizacje wrodzone. Poza ludźmi i ptakami umiejętność taka obserwowana była wśród delfinów, waleni i niektórych nietoperzy i najwyraźniej wyewoluowała niezależnie. Umiejętność ta anatomicznie angażuje jądra podstawne mózgu a nie przednie części mózgowia co świadczyć może, że zakotwiczony w popkulturze trójpodział na “stary mózg gadzi, ssaczy i nowa ewolucyjnie kora” i przypisywana mu hierarchia zdolności jest niezupełnie poprawny. Będąc przy ptakach nie sposób zapomnieć o krukowatych. Niedawno, bo miesiąc temu ukazały się wyniki badań w których naukowcy sprecyzowali neuronalne korelaty świadomości u kruków, mimo niezbyt pokaźnej anatomicznie przedniej części mózgowia. Dotąd stwierdzano, że świetnie radzą sobie w rozwiązywaniu problemów i używaniem prostych narzędzi. Spośród pozostałych “ptasich móżdżków” żołna wschodnia posiada teorię umysłu (wiem, że ty wiesz) a wszędobylskie gołębie doskonale pamiętają ludzkie twarze, co ciekawe jeśli zapamiętają coś jednym “okiem” (a więc przeciwną połówką mózgu), to drugim już nie.

Peter Godfrey-Smith w “Innych umysłach” jako sztandar wziął sobie ośmiornice. Faktycznie stwory te warte uwagi są głównie dlatego, że ewolucyjnie rozeszliśmy się bardzo, bardzo dawno. Ich układ nerwowy jest totalnie inny, pierwotnie były to 2 niemal autonomiczne układy (ruchowy i wzrokowy). Przyglądając się zachowaniu, odmienności i złożoności układu nerwowego ośmiornic stwierdzić można, że świadomość i złożona umysłowość wyewoluowała niezależnie conajmniej 2 razy.

Posiadanie świadomości mylnie postrzegane bywa jako “wszystko to co dzieje się w głowie człowieka”. Jeśli przyjmiemy tą definicję, to nic poza człowiekiem nie jest świadome. Jest to definicja totalnie błędna. Podobny problem dotyczy inteligencji. Ani bycie inteligentnym ani bycie świadomymy to nie jest bycie umysłem człowieka. Mózgi zwierząt to nie są pomniejszone wersje mózgów ludzkich. Pewne cechy pokrywają się, pewnych brakuje a pewne dominują nad naszymi. Ciekawym przykładem mogą być szympansy, które lepiej radzą sobie z testami pamięciowymi.



Świadomość i dominacja ludzi

Trudno znaleźć natywne (nie przekształcone przez kulturę) cechy umysłowe charakterystyczne tylko dla ludzi, których nie mają inne zwierzęta. Anatomicznie ludzki mózg nie jest ani największy, ani nie ma największej kory czołowej, ani nie jest najbardziej pofałdowany. Jest stosunkowo duży relatywnie do rozmiaru ciała, jednak żadna jedna cecha anatomiczna nie sprawia, że odstajemy jakoś bardzo widocznie niczym szyja żyrafy. Wnioskować można, że najwyraźniej to zbiór wielu takich cech kształtuje finalną różnicę.

Od zwierząt różnimy się kognitywnie nie tyle świadomością, samoświadomością, czy jakąkolwiek umysłową cechą X której one nie mają, co przede wszystkim złożonością i sumą tych cech. Złożoność ta prowadzi do synergii zjawisk mentalnych, która potęguje finalny efekt. Charakteryzujemy się większą zdolnością kontroli poznawczej, hamowania zachowań, zdolności intelektualnych i rozwiązywania problemów, bardziej skomplikowanego i dalekosiężnego planowania i podejmowania decyzji. Zmysły miewamy często słabsze, nawet jeśli idzie o nasz dominujący wzrok. Nie tylko człowiek zdolny jest do tworzenia kultury, jednak tylko on robi to z takim rozmachem.

Tylko człowiek zdając sobie sprawę z własnych słabości opatentował egzosomatyczny substytut pamięci jakim jest pismo. Pismo przez pokonanie bariery śmierci biologicznego nośnika pozwala na bezbłędne gromadzenie i kumulowanie się wiedzy i dużej ilości informacji przez pokolenia. Kumulowana wiedza potrafiła być zapożyczana z jednej kategorii (np. matematyka) do innej (np. fizyka). Tak powstała kultura rozwijająca się w oparciu o wiedzę, która tworząc środowisko dla kolejnych ludzi wpływała na ich przyszłe cechy i działająć w sprzężeniu zwrotnym efekt się potęgował.





Szkodliwość dualistycznego mitu wśród ludzi

Koncepcja ducha w maszynie niesie za sobą niebezpieczne konsekwencje dla nas samych. Przekonanie o silnej niezależności umysłu od ciała sprawia, że dochodzi do licznych frustracji i nieporozumień. Przykładem są zaburzenia psychiczne, gdzie częstym bywa oskarżanie chorego człowieka o niechęć do podjęcia działania, terapii, leczenia i aktywności. ”To ja przecież posiadam mózg, ręce i nogi - autonomicznie kieruję rozkazy do swojego ciała. Co za problem zmotywować się i ruszyć w końcu do działania podległy mi worek z mięsa i kości? Fobia społeczna? Przestań się bać bo nie ma czego hehe. Nerwica natręctw? Po prostu przestań o tym myśleć. Duszo, działaj!”

To samo dotyczy skomplikowanej biochemii organizmu, która dyktuje naszymi chceniami, pragnieniami i potrzebami wynikającymi z biologiczności. Jak opisałem wyżej, psychika nie znajduje się za szczelną zasłoną nieosiągalną dla reszty organizmu. Organizm to jedność psychofizyczna. Zła dieta, zaniedbywanie snu, używki - to wszystko degraduje ciało, więc też uklad nerwowy. Każdorazowe degradowanie ciała, to nie degradowanie magicznie doczepionego do “ja” kawałka mięsa i kości, od którego się kiedyś oderwiemy. To degradowanie tego samego “ja” któro podejmuje destrukcyjne decyzje.

Anglojęzyczna rymowanka “Sticks and stones may break my bones. But words shall never hurt me.” to kolejny szkodliwy przykład dualistycznego podejscia do człowieka. To tylko głupi przykład, ale w społeczeństwie rzeczywiście istnieje tendencja ignorowania przemocy psychicznej, jakby psychika była jakaś nieosiągalna. Smutno się robi oglądając statystyki samobójstw, jednak jakoś nie dziala to tak na wyobraźnie jak roztrzaskane w wypadkach samochodowych ciała. Tymczasem z powodu samobójstw ginie w Polsce znacznie więcej ludzi, niż z powodu wypadków drogowych.

Na wyobraźnie działa też mocno i oburza nas przemoc fizyczna, ale “zmieszanie kogoś z błotem” lub zwykłe mikroagresje już niekoniecznie, niekiedy nawet uznawane są za zabawne. Przemoc psychiczna i krzywda psychiczna jest jednak podobnie dotkliwa, bo psychika człowieka jest fizyczna.


Etyczne problemy ochrony zwierząt

Wiemy już, że zwierzęta bywają świadome, odczuwają, mają całkiem dobre zdolności w percepcji, oraz kognitywne (niektóre przebijają ludzi). Nie przymykając oczu (znowu te metafory) na odkrycia neurobiologii trudno współcześnie o sensowne argumenty stawiające grubą kreskę między ludźmi a innymi zwierzętami, gdy mówimy o umyśle i odczuwaniu. Naiwnie romantyczne jest również stwierdzenie, że wszystkie zwierzęta cierpią tak samo jak my a umysłowość ich jest tej samej wagi co umysłowość ludzi. Nie jest tak, ból odczuwany przez owady jest niczym w porównaniu do bólu odczuwanego przez naczelne. Ned Block sugeruje, że te pierwsze niekiedy nie odczuwają niczego, co można porównać z bólem, osy nie pielęgnują nawet uszkodzeń swego ciała. Świadomość, inteligencja, odczuwanie bólu wśród zwierząt rozciągają się na szerokim spektrum intensywności i nie są zerojedynkowe, jednym zwierzętom daleko do ludzi, innym bardzo blisko.

Jakie to niesie konsekwencje i czy to oznacza, że mamy z automatu nadać im ochronę prawną równą ludziom? Nie, to samo z siebie nie generuje żadnych powinności moralnych. Jak bumerang wraca tu Hume’owska gilotyna i generalnie założyć możemy nawet, że będziemy zjadać właśnie te bardziej świadome zwierzęta, bo takie mamy sadystyczne widzimisie. Podobnie jak w przypadku problemu aborcji wiedza naukowa daje nam podpowiedzi a nie odpowiedzi. Surowe dane nic nie znaczą w świecie moralności. Do faktów dokleić należy cele i wartości według których chcemy postępować, np. miminamlizacja cierpienia, brak ingerencji w życie innych istot i wykorzystywania ich na własny użytek, lub przeciwnie - nie liczenie się z innymi gatunkami a nawet kanibalizm.

Wiedza biologiczna w dyskursie nt. praw zwierząt jest potrzebna nie po to aby dyktować nowe prawo. Wiedza ta jest potrzebna bo dyskurs ten ona porządkuje eliminując fałszywe założenia. Na przykład wygłupy Pana Sośnierza. Żadna cecha (np. odczuwanie bólu) nie nadaje automatycznie ochrony prawnej zwierzętom. Jednak jeśli jako wartość uznamy ograniczanie cierpienia i wszyscy się na to zgodzimy, to wypada wiedzieć które istoty go rzeczywiście doświadczają i w jaki sposób się to dzieje.








Źródła i inspiracje:

- Sadowski, Biologiczne mechanizmy zachowania się ludzi i zwierząt, PWN 2020

- Kimble, Colman, Biologiczne mechanizmy zachowań, 2001,

- Nęcka, Orzechowski, Szymura, Psychologia poznawcza, PWN 2013, wyd.1

- Dennett, Świadomość, CC Press 2018

- Damasio, Tajemnica świadomości, Rebis 2000

- Hohol, Wyjaśnić umysł, CC Press 2017

- Godfrey-Smith, Inne umysły, CC Press 2018

- Inne umysły, Istota człowieczeństwa, PWN 2018

- Johnson, Lakoff, Metafory w naszym życiu, Aletheia 2011


- https://www.jneurosci.org/content/38/45/9635

- https://phys.org/news/2020-09-differing-diets-bonobo-groups-insights.html

- https://www.discovermagazine.com/mind/the-synergistic-core-of-the-human-brain

- https://www.pnas.org/content/109/Supplement_1/10661

- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19915731/

- https://www.healthline.com/nutrition/artificial-sweeteners-and-gut-bacteria

- https://www.doz.pl/czytelnia/a14399-Przeszczep_bakterii_jelitowych_jako_terapia_przeciwdepresyjna

- https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28835%2Csuicydolodzy-z-powodu-samobojstw-ginie-w-polsce-wiecej-ludzi-niz-w-wypadkach

- https://thepsychologist.bps.org.uk/volume-21/edition-9/phineas-gage-unravelling-myth

- https://bcs.mit.edu/news-events/news/neuroscientists-identify-brain-circuit-necessary-memory-formation


- https://www.statnews.com/2020/09/24/crows-possess-higher-intelligence-long-thought-primarily-human/

- https://www.brainfacts.org/archives/2009/birdsong

- https://jonlieffmd.com/blog/human-brain/only-crows-and-humans-can-do-it

- https://www.labroots.com/trending/neuroscience/18832/crows-conscious-thought-primates

- https://www.sciencedaily.com/releases/2011/07/110703132527.htm

- https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4244864/

- https://phys.org/news/2020-09-conscious-birds-brains.amp

- https://science.sciencemag.org/content/369/6511/1626

- https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4244864/

- https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/12461603/

- https://www.sciencedaily.com/releases/2007/03/070308121856.htm

- https://esc-sec.ca/2019/09/02/do-insects-feel-pain/