Nie ufaj nikomu, szczególnie sobie

Na jakie błędy narażony jest nasz umysł, na ile realne są nasze wspomnienia i informacje zmysłowe? Postrzegamy rzeczywistość, czy sami ją tworzymy widząc to co chcemy widzieć i uszlachetniając to czego dokonaliśmy?

Fałszywe wspomnienia i mankamenty pamięci


Nie zawsze ludzie są świadomi tego, że zniekształacają przeszłość pod wpływem aktualnego stanu emocjonalnego lub obecnych przekonań. Ale związek jest dwustronny, bo pamięć autobiograficzna wpływa na konstruowanie jaźni i zachowywanie spójności własnej osoby w czasie.

M. Jagodzińska "Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania."


Mechanizm pamięci w działaniu

Jakie jest najstarsze znane Ci wspomnienie? Do głowy przychodzą najpewniej miejsca, urywki obrazów i dźwięków, trudno określić szczegółowe okoliczności i detale. Pamięć to nie wideorejestrator katalogowany precyzyjnie po datach i wiernie przechowujący kopie doświadczanej rzeczywistości. Umysł człowieka nie ewoluował jako mechanizm analizowania i eksplorowania dogłębnie rzeczywistości, lecz jako mechanizm korzystny adaptacyjnie (przetrwanie, rozmnażanie). Pamięć superprecyzyjna i totalna była ewolucyjnie niepotrzebna a umiejętność zapominania nie powstała przypadkowo działając najwyraźniej na korzyść. W jaki sposób? Mnemoniści - osoby dysponujące właśnie taką bezgraniczną pamięcią opisują swoje predyspozycje, jako udrękę uniemożliwiającą normalne życie. Solomon Szereszewski miał problemy z przetwarzaniem i poruszaniem się wśród ogromnej ilości informacji do tego stopnia, że doświadczał trudności z rozpoznawaniem znajomych. Stosując analogię do informatyki: zapominanie wynika z ograniczonych zasobów i zdolności przerobowych mózgu. Analogia informatyczna jest jednak chybiona, jeśli zechcemy stosować ją do materii śladów pamięciowych (engramów) i samego procesu zapamiętywania/przypominania.

Przypominanie pozornie polega na wyjęciu z półeczki czegoś zbliżonego do nagrania wideo, pooglądaniu go i odłożeniu. W rzeczywistości wyjmujemy cząstki wspomnień i reinterpretujemy je przez pryzmat obecnego obrazu siebie i świata. Na proces interpretacji rzutują czynniki takie jak: powiązane informacje i skojarzenia semantyczne, zdarzenia towarzyszące, wyobrażenia, proces wydobywania, czynnki społeczne, indywidualna podatność na iluzje pamięciowe (H. Roediger i K. McDermott, 2000). Innymi słowy pamięć ma charakter konstruktywny a przypominanie to aktywne wyobrażenia o przeszłości, wyobrażenia generowane tu i teraz. Wspomnienia nie są pojedynczymi “plikami”, tylko fragmentarycznie rozsianymi po różnych częściach kory mózgowej cząstkami. Proces przypominania i zapamiętywania narażony jest na zniekształcenia. Do uświadomionych treści myśli trafiają już historie poukładane w spójną całość. Nie wiemy, które fragmenty zostały wyjęte z zapisanych głęboko engramów i w jaki sposób były po drodze zmodyfikowane. Nie wiemy też które są brakującym klejem wygenerowanym przed momentem. Wspomnienie z dzieciństwa inaczej wyglądać będzie przywołane z perspektywy nastolatka, osoby dorosłej i staruszka, inaczej jawić nam się będzie pod odmiennymi stanami emocjonalnymi. Nie mają one (wspomnienia) też charakteru czysto informacyjnego, zapisywane są informacje niejawne i informacje o emocjach - a im one silniejsze, tym wspomnienie bardziej szczegółowe (tzw. efekt lampy błyskowej). Fałszywe wspomnienia wygenerowane potrafią być nawet pod wpływem samych wyobrażeń (inflacja wyobrażeniowa) i dotyczyć to może np. odległych wydarzeń z dzieciństwa. Efekt ten może być skutkiem błędnego monitorowania źródła, tj. pamiętamy X ale nie jesteśmy w stanie ocenić, czy to rzeczywiste zdarzenie. Tak jak sny, pamiętać możemy wytwory własnej wyobraźni na jawie, jednak nie zawsze istnieje etykieta “wyobraźnia”. Przykładem mogą być przypadki paraliżu przysennego pamiętane jako porwanie przez obcych, lub atak demona.

Nowo pozyskane informacje przenoszone są z pamięci króktotrwałej i zapisywane w długotrwałej w postaci engramów (konsolidacja). Podobny proces nazywany rekonsolidacją polega na modyfikacji zapisanych wcześniej engramów, nawet tych starych i z pozoru zastygłych permanentnie. Każdorazowe przypominanie to nie tylko ryzyko odtworzenia błędnego zapisu, nie tylko ryzyko opakowania poprawnego zapisu w fikcyjną panierkę, ale również prawdopodobieństwo modyfikacji przy “odłożeniu na miejsce”. Proces ten może być sprytnie wykorzystany w terapiach psychologicznych, niekiedy dość egzotycznych (np. EMDR i odwrażliwianie za pomocą ruchów gałek ocznych).


Ingerencja z zewnątrz

Doświaczenia na gryzoniach dowiodły, że fałszywe wspomnienia da się z powodzeniem wszczepić manualnie i mają one widoczny, behawioralny skutek. Co z ludźmi? Jawne badania dotyczące “wstrzykiwania” wspomnień u ludzi byłyby pewnie mocno kontrowersyjne. Nie przeszkadza nam jednak etyka jeśli posunąć się mamy na wpływ za pomocą sugestii, np. prezentując sfabrykowane fotografie, lub stosując presje innego rodzaju (jakże etyczne!). Elizabeth Loftus prowadziła badania nad zaburzeniami pamięci. Symulując udział świadków naocznych w wypadku samochodowym wykazała, że użyte przymiotniki wartościujące i język zmienia sposób w jaki wydarzenie pamiętają badani. To samo nagranie wypadku i zamienne użycie “samochody zderzyły/roztrzaskały/…” zmieniało ocenę prędkości wsród ankietowanych, oraz to czy zapamiętali rozbite szkło.


Grzebanie w przeszłości i odkopywanie fikcji

Wspomniałem wyżej o korzystnym zastosowaniu mechanizmu modyfikacji wspomnień w terapiach psychologicznych, niestety jest też ciemna strona. Loftus w “The Myth of Repressed Memory” opisała jak rzekomo wyparte, traumatyczne wspomnienia (molestowanie, znęcanie, porwania) mogą (nie muszą!) być fałszem wygenerowanym przez samo poszukiwanie i wyobrażanie takiej historii w chaotycznej rozsypance zakurzonych, niepełnych elementów. Prawdopodobnie działa tu ww. efekt inflacji wyobraźni. Wpływowy jest też psychoanalityczny mit wypartego wspomnienia i bazująca na nim presja niektórych terapeutów aby je “odkrywać”. Współcześne wśród profesjonalistów uznaje się, że dowody na występowanie wypartych wspomnień są “znikome lub żadne”, niestety stoi to w sprzeczności z przekonaniami zakorzenionymi w kulturze i wynikami ankiet dot. stosowania takich terapii w praktyce. Podobne przypadki opisał w ”Making MonstersEthan Watters, tymczasem nie zagłębiam się więcej w temat, psychoanaliza zasługuje na osobny wpis.




Fałszerstwa w czasie rzeczywistym


Lewopółkulowy konfabulator

Michael Gazzaniga - amerykański psychobiolog prowadził eksperymenty na osobach poddanych kalozotomii. To głównie ludzie cierpiący na epilepsję, sama procedura polega na przecięciu ciała modzelowatego - struktury łączącej obie półkule mózgu za pomocą ponad 200 milionów aksonów (!!!). Oczywiście mniejsze i większe zaburzenia będące następstwem zabiegu zachodzą, jednak o dziwo bazowe kognitywne funkcje zostają zachowane. Zewnętrzny obserwator nie jest w stanie zauważyć różnicy w zachowaniu pacjenta a sam badany dobrze radzi sobie w życiu codziennym.

Intuicja podpowiada, że powinien zachodzić tu ogromny problem ze scaleniem bodźców, gdy informacja dociera do nich tylko unilateralnie. Poniekąd tak jest, jednak umysł radzi sobie z tą niedogodnością. Aby to zrobić potrzebuje jakiegoś innego medium łączącego obie połówki. Jak to się dzieje? Pomocne jest tu ucieleśnienie umysłu a nawet “wyjście” poza ciało do środowiska (koncepcja embodied / embeeded cognition), mówienie, gesty, rysowanie i … zmyślanie / konfabulacje.

“Prawa półkula otrzymała słowo “uśmiech”, lewa słowo “twarz”. Pacjent narysować miał to co widział i na kartce pojawiłą się uśmiechnięta twarz. Zapytany o powód dla którego jest uśmiechnięta odpowiedział: ‘kto chciałby oglądać smutne twarze?’ ” (https://www.nature.com/news/the-split-brain-a-tale-of-two-halves-1.10213)

Gazzaniga jest autorem koncepcji lewopółkulowego interpretatora. W ogromnym uproszczeniu rola jego polega na tworzeniu narracyjnych, sensotwórczych komentarzy do czynów, które właśnie wykonaliśmy. Konfabulacje to nieświadome składanie w spójną całość zjawisk, które w rzeczywistości mogą nie mieć związku. Luki pomiędzy faktami uzupełnione zostają najbardziej pasującymi informacjami. Mechanizm ten nie dotyczy oczywiście tylko osób po kalozotomii, jednak wśród nich jest wyjątkowo uwydatniony. Nie trzeba szukać zwolenników teorii spiskowych, czy regularnych kła… konfuabulatorów. Mechanizm ten dotyczy w jakimś stopniu każdego, nawet ludzi świata nauki z rzekomo chłodnym jak zero kelwina umysłem. Przykład? Końcówką XIX wieku wierzono, że na Marsie znajdują się struktury i kanały utworzone przez jakąś inteligentną formę życia. Łatwo nam je spostrzec u innych, trudno przypomnieć sobie własne gdyż te są nieświadome i nieintencjonalne, więc w żadnym momencie nie zapala się lampka-etykietka ”właśnie konfabuluję“. Z natury szukamy porządku w chaosie, wzorców w bezładzie, przyczynowości we współwystępujących zjawiskach. Konfabulacje tym różnią się od fałszywych wspomnień, że wygenerowane zostają w całości “w czasie rzeczywistym” a zamiast na engramach bazujemy na sklejaniu danych zmysłowych i pamięci ikonicznej/operacyjnej/autobiograficznej. Obie te czynności nie są intencjonalnym kłamaniem, jednak finalny efekt bywa ten sam. Kto jest więc ofiarą takiego oszustwa? Może sam jego autor.



Nie zobaczyłbym, gdybym wcześniej nie uwierzył

Wesołych … szanowny czytelniku! Nie napisałem “świąt” a już prawdopodobnie o nich pomyslałeś. Percepcję naszą determinują doświadczenia, ślady pamięciowe i instynkty (karygodne uproszczenie). Najczęściej działamy na swoistym autopilicie (Kahneman i 2 systemy), wykrywamy anomalie, reagujemy na nie intensywniej. Mnożyć można przykłady iluzji optycznych, czerwonych (w rzeczywistości szarych) truskawek, złudzeń kształtów, barw i ruchu… jednak to najmniej istotne dla nas. Istotnym jest tutaj, że zmysły nasze nie są wiarygodnymi “czujkami” rzeczywistości a wiele z tego jak postrzegamy zdeterminowane jest przez spektrum czynników. Jeśli dwoje patrzy na to samo, nie spostrzega tego samego.

“Zgodnie z teorią kodowania predykcyjnego (TKP), percepcja i działanie opierają się na procesie minimalizacji błędu predykcyjnego, czyli minimalizacji rozbieżności pomiędzy dochodzącymi oddolnie „ze świata” sygnałami sensorycznymi a odgórnie wygenerowanymi sygnałami „wirtualnymi”. Wielu autorów sądzi, że TKP dysponuje znaczącą mocą eksplanacyjną i ma potencjał dostarczenia pierwszej w historii nauk kognitywnych niezwykle precyzyjnej, matematycznie wyrafinowanej, zunifikowanej wizji działania systemu poznawczego.” (P. Gadzielewski, źródło)

TKP jest teorią młodą i niespójną, jednak obiecującą. Bez podmiotu poznającego nie istnieją kolory a zimno i ciepło jest relatywnym dla organizmu wrażeniem. Na wiele realnie istniejących zjawisk jesteśmy zupełnie ślepi, choć posiadają takie zmysły zwierzęta (podczerwień i zmysł temperatury, magnetorecepcja i pole magnetyczne planety). Odmiennie postrzegamy też pozornie tak niezależny od nas bieg czasu (wpływać na to mogą np. wiek, psychodeliki, neurotransmitery i zaburzenia psychiczne). Ten sam obiekt X wywoływać może zupełnie odmienne wrażenia u innych osób. Mieszkańcy Europy będą mieli problemy z rozróżnianiem twarzy wśród Japończyków i odwrotnie. Przykłady długo się nie skończą, wniosek ich taki, że naiwny realizm i skrajny empiryzm nie ma żadnych podstaw.

Czy powołując się na TKP uprawnione jest stwierdzenie, że nasz umysł halucynuje nieustannie rzeczywistość? Niezupełnie, raczej dokonuje syntezy oczekiwanego modelu i informacji zmysłowych.






Wtórne racjonalizacje i resentyment


Lis pewien, łgarz i filut, wychudły, zgłodniały,
Zobaczył winogrona, rosnące wysoko.
Owoc, przejrzystą okryty powłoką, zdał się Lisowi dojrzały;
Więc rad z uczty, wytężył swoją chudą postać,
Skoczył, sięgnął, lecz nie mógł do jagód się dostać.
Wprędce przeto zaniechał daremnych podskoków,
I rzekł: Kwaśne, zielone, dobre dla żarłoków.

Ezop "Lis i winogrona"

Bajka ta obrazuje tendencję do racjonalizowania i uszlachetniania własnej niemocy w osiąganiu celów. Wartościujemy negatywnie to, czego sami osiągnąć nie możemy. Przypuszczam, że to wrodzona, korzystna psychicznie skłonność poprawiająca samopoczucie. Projektujemy subiektywne morały na innych członków społeczeństwa i uznajemy je za uniwersalne. Wątpliwość jaka się rodzi to, czy bazując na własnych niemocach i słabościach budować powinniśmy obraz otaczającego nas świata? To komfortowe, lecz wynik takiego działania będzie przypuszczalnie fałszywy.

Z drugiej strony nie wszystko złoto co się świeci i zauważyć warto, że mechanizm ten działa obosiecznie. Gloryfikujemy jako uniwersalnie dobre te cechy, rzeczy i postawy do których nam bliżej. Tymczasem nie zawsze nasze wybory były takie jakie były, bo uznaliśmy je pierwotnie za dobre, lecz uznaliśmy je za dobre wtórnie, ponieważ zostały przez nas dokonane. Nie jest to kwestia wyćwiczonej hipokryzji, lecz wrodzonego zestawu zachowań. Badania na niemówiących jeszcze dzieciach wskazują, że już one mają takie tendencje.

Wartości oraz cele jakie przyświecają nam i o jakie walczymy nie wynikają raczej z głebokiego namysłu i (jego wyniku) podążania zaplanowaną ścieżką. Anegdotyczne ale jakże symptomatyczne i świeże przykłady z naszego podwórka w świetle ostatniego sporu o aborcję: Kaja Godek - urodziła dziecko z Zespołem Downa, dziś najprężniej wojująca o zakaz aborcji. Dariusz Szczotkowski - jego żona dokonała niedawno aborcji. Dariusz jest działaczem politycznym i bardzo aktywnie włączył się w działania Strajku kobiet. Zastanów się drogi czytelniku jak to jest z Twoimi poglądami i które z nich są wynikiem uszlachetniania podjętych decyzji. Temat źródeł decyzji moralnych ucinam tutaj, będzie omówiony szerzej w innym wpisie.





Konkluzje

Wspomnienia nie będąc wierną kopią rzeczywistości balansować muszą między prawdą a fałszem. Nie są dokładnym zapisem audio-wideo, lecz interpretacją podatną na uprzedzenia, afekty i mnogość innych wpływów. Nie oznacza to automatycznie, że zawartość naszej pamięci to w większości fikcja, lecz subiektywna interpretacja obiektywnej(?) rzeczywistości. Interpretacją podyktowaną przez podmiot jest również percepcja i nie odnosi się to tylko do zróżnicowania międzyludzkiego i kulturowego, lecz uposażenia biologicznego. Percepcja jest tym, co dla genu było adaptacyjnie korzystne w toku ewolucji. Nie poznanie świata, lecz przetrwanie, odżywianie, rozpłód, zdobywanie zasobów, dostosowanie do środowiska. Percepcja jest też poniekąd tym, czym chcemy żeby była. Uprzedzenia, emocje, poglądy i doświadczenia przeszłe determinują odbior teraźniejszości a ta determinuje przyszłość. Chcielibyśmy może czasem wyrwać się od biologii i przeszłości, jednak czym innym jesteśmy jak nie ich sumą?





Źródła i inspiracje:

(niepodlinkowane w treści)


Pamięć:

M. Jagodzińska, Psychologia pamięci. Badania, teorie zastosowanie, Helion, Gliwice 2008

T. Maruszewski, Gdzie podziewa się nasza pamięć. Od pamięci autobiograficznej do pamięci zbiorowej., Smak słowa, Sopot 2019

James W. Kalat, Biologiczne podstawy psychologii, PWN, Warszawa, 2, 2020

https://www.the-scientist.com/features/how-manipulating-rodent-memories-can-elucidate-neurological-function-67449

https://dash.harvard.edu/bitstream/handle/1/12561406/Schacter_MemoryLaw.pdf;sequence=1

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7156606/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5665161/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK207945/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5075259/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3143501/


Kodowanie predykcyjne:

https://www.youtube.com/watch?v=_9qXDB8aLLo

http://marcinmilkowski.pl/wp-content/uploads/2014/12/Gadziejewski_Kodowanie_predykcyjne_i_reprezentacjonizm.pdf


Konfabulacje


M. Gazzaniga, Kto tu rządzi - ja czy mój mózg? Neuronauka a istnienie wolnej woli, Smak słowa, Sopot 2013

https://link.springer.com/article/10.1007/s11245-018-9608-7

https://www.nature.com/news/the-split-brain-a-tale-of-two-halves-1.10213

https://www.erbzine.com/mag14/1414.html